Od zawsze mam z tym problem - z potrzebą przypisania łatki konkretnego stylu do powstającej realizacji. Z tym, że nie dopuszczamy do siebie, że może być to nasz własny mix. Pewne połączenie cech najbardziej nam odpowiadających i korzystnych dla naszego wnętrza, jego ergonomii, formy budynku i zgrania z miejscem w którym żyjemy. Nie mogę zaakceptować tego, że na koniec musi powstać rozpoznawalne podsumowanie. Nazwa, określenie - i to takie, które często mino pewnych podobieństw, nijak ma się do oryginału.
Marudzę, choć od jakiegoś czasu sam używam części tych określeń do porządkowania nazewnictwa naszych realizacji. Robie to ponieważ Klienci tak są do tego już przyzwyczajeni przez publikacje internetowe, czy artykuły prasowe, że inaczej nie potrafią już zdefiniować swoich potrzeb lub oczekiwań. Oczekują poniekąd tej metki jako „dobra dodanego” do powstającego wnętrza. I jest to powód, dla którego powstaje ten tekst.
Mamy style uniwersalne dla całego świata, tu OK można ich używać swobodnie, lub inaczej to ujmując jest jest to dużo bardziej wytłumaczalne i zrozumiałe. Przykładem może być określenie, np. Modern Classic. Jednak są tez takie nazwy, które są dla mie niejako zakotwiczone w ich pochodzeniu i współistnieją z cechami wykraczającymi poza wnętrze. Te drugie są dla mnie racjonalne tylko w miejscu stworzenia. Próba przeniesienia ich na inne kierunki geograficzne moim zdaniem nie ma sensu. Powstaje za wiele zmian, zbyt dużo kompromisów by na końcu prac nie trzeba było wstawić określeń „inspirowany, nawiązujący do, częściowo zaczerpnięty z”. Tu takimi zintegrowanymi z miejscem przykładami mogą być wnętrza rezydencji z Hiszpanii, Portugalii czy paryskich apartamentów z klasycznych kamienic, rezydencji z Prowansji. Zapominamy także, że styl to także ludzie żyjący w tym wnętrzu, ich sposób funkcjonowania często narzucające funkcje pomieszczeń. Nie można zapomnieć o wpływie otaczającego krajobrazu, klimatu, nasłonecznienia . Moim faworytem jednak w tej pogoni jest styl Hamptons.
To jest sztandarowa metka wnętrz o przeróżnym standardzie i jakości ale z niebieską poduszką na kanapie i muszlami na stoliku kawowym. I muszę przyznać, że to mi już coraz bardziej przeszkadza.
Wiadomo, cechy tego stylu które wszędzie przeczytamy to: nadmorski klimat, błękit w we wszystkich odcieniach, biel i drewno. Ogólny klimat wakacji. We wnętrzu sztukaterie, klasyczne meble i sztuka. To jest jednak bardzo uproszczona charakterystyka odrzucająca wiele zmiennych.
Ja dopisałbym kilka swoich najważniejszych niedostrzeganych cech i one występują we wszystkich domach będących źródłem tej inspiracji:
- przestrzeń w znaczeniu wielkości rezydencji, wysokości pomieszczeń, skali.
- brak ograniczeń finansowych lub raczej otwarte podejście do tego tematu.
- współistnienie głównego budynku często z basenem, kortami tenisowymi, stajnią lub rozległymi garażami czy polem golfowym i domami dla gości to rezydencje letniskowe - zabawa i relaks jest wpisana w ich budowę.
- styl architektury samego domu.
- różnorodność indywidualnej interpretacji tego stylu w jego naturalnej lokalizacji.
Czasami zapominamy, że w tym stylu inspirujemy się „letniskiem” nowojorskich bogaczy. Światem wspaniałych rezydencji, luksusowych samochodów nocnych klubów szalonych imprez i sałatki z homara. Gdzieś przeczytałem ze to jedno z najbardziej snobistycznych miejsc w Ameryce. I sami przyznacie ze to dość wysoko postawiona poprzeczka jak na klimat który chcemy odwzorować. Przeglądając Pinteresta oraz przesyłane do naszej firmy inspiracje, utwierdzam się w przekonaniu ze interesują wszystkich te najdroższe inwestycje. Sprawdzając ogłoszenia możemy spokojnie przyjąć ze wartość takich domów to przedział od kilku do kilkudziesięciu milionów dolarów. W ofertach na 2021 jednej z firm można znaleść „idealną inspirację” za 60,000,000$. Mało kto zwraca tez uwagę na metraże tych rezydencji. Te najbardziej „Instagramowe” zaczynają się od 400-600m2 a te największe przekraczają 1500m2, 2000m2. Tu należy sobie przypomnieć ze średnia wielkość domu w Polsce budowanego jako główne miejsce życia to około 145m2, a mieszkania w granicach 53m2 . Te liczby czy to w ujęciu finansowym jak i metrażu, pokazują jak niedościgniony cel wybieramy do inspiracji. Przechodząc do wnętrz okazuje się że tu także nie ma kompromisów ani tańszych zamienników i to przy tej skali. Klasyczne zabudowy; wszystko solidne, gatunkowe, szlachetne, całość tonąca w naturalnych kamieniach - to wszystko elementy charakteryzujące te wnętrza. Cecha jakości dotyczy także oświetlenia, sztuki, sprzętów audio czy nawet AGD. Marki jak SubZero czy Wolf to te, które tam widzimy są to marki ikoniczne, a założę się większości czytających ten wpis niewiele mówią ich nazwy. Spoglądając na ten styl i jego wakacyjny charakter nie możemy zapomnieć o całej infrastrukturze relaksu. Tarasy z miejscem do grillowania, baseny czy korty tenisowe lub stajnie. One są integralną częścią domów którymi się tak zachwycamy.
zdjęcia elliman.com




Podsumowując, poproszę by nikt mnie nie osądzał. Nie odmawiam inspiracji tymi domami czy ich stylem, twierdzę jedynie że powinniśmy unikać nazywania tego co powstanie z całą stanowczością stylem „HEMPTONS”. Naprawdę to nie te metraże, nie te budżety, nie te lokalizacje i dodatkowe inwestycje czy widok za oknem. A skoro tyle już zmieniliśmy w przekładaniu na krajowe realia to i nazwa powinna się zmienić. Osobiście proponowałbym np. „Styl Nadmorski” a może po prostu „klasyczny”. Ja wiem ta metka „HEMPTONS” hipnotyzuje, jednak to trochę fikcja. Co ciekawe ten styl w formie jaką znamy w przełożeniu Polskim nie jest dominujący w wśród rezydencji na Long Island. Obecna jest tam naprawdę spora różnorodność wnętrz. Skomplikowania całej sytuacji dodaje też to że wyróżniamy tam aż 9 typów architektonicznych domów. Sami Amerykanie dzielą styl Hampton na 3 typy ( traditional, modern, rustic ). Dodatkowe same biura projektowe z Long Island i NY wyróżniają wśród realizacji z Hamptons wnętrza jeszcze w stylu Coastal lub Traditional .To naprawdę skomplikowana sytuacja by przenosząc to na nasze podwórko nazwać wszystko jednym Hamptons lub w ogóle móc użyć tego określenia.
Trochę odwagi, wnętrze ma nas cieszyć, być funkcjonalne, praktyczne jeśli chcemy lub czysto piękne jeśli taka nasza wola. Spełniać nasze potrzeby naprawdę nie musi mieć łatki nazwy. Często ona bardziej ciąży niż dodaje jakiejś wartości.
Paweł
Tak na marginesie jeśli ktoś chciałby gładko wejść w ten styl oraz NY polecam serial HBO Sukcesja. Nie zdradzę fabuły serialu ale warto nawet w ujęciu wnętrzarskim. W kadrach z Hamptons możemy podziwiać rezydencję której cena w roku pisania tego artykułu mieści się w przedziale 145 - 175 milionów $. Water Mill została wybudowana dla potentata motoryzacyjnego Henry'ego Forda II. Działka ma powierzchnię niemal 17 hektarów, w tym duży kawałek plaży o długości ponad 400 metrów oraz dostęp do kilku stawów. W domu o powierzchni niemal 2 tys. metrów kwadratowych jest 12 sypialni, 12 łazienek, 3 osobne toalety, a także ogromna, profesjonalna kuchnia, jadalnia, duży salon o długości niemal 15 metrów, sala rozrywek oraz duża bawialnia, a także biblioteka. W oddzielnym skrzydle domu są pomieszczenia mieszkalne dla pracowników i zaplecze - z własnym, oddzielnym wejściem.
kadry z serialu Sukcesja HBO








